Bractwo Kurkowe Grodu Bytomskiego
Wydarzenia Brackie AD 2024

Kronika Strzelania Zamkowego i wielkiej chwały śląskich Braci i o tym, jako Śpiący Lew pierwszego pana swego odnalazł
2024.09.28

Roku Pańskiego dwa tysiące dwudziestego czwartego, dnia dwudziestego ósmego września, zjechali się zacni Bracia Kurkowi i goście rozliczni na tarnogórską strzelnicę, aby zmierzyć się w kunszcie strzeleckim, a przy tym dać świadectwo, iż ręka pewna i oko bystre nie giną wraz z siwizną na skroniach. Ponad pół setki mężów stanęło w szrankach, jedni z dumą wielką, drudzy z miną tak poważną, jakoby o koronę cesarską przyszło im się ubiegać.

Osobliwą sławą okryte były dwa finały. Pierwszy wyłonić miał najprzedniejszego strzelca zawodów, drugi zaś tego, któremu przypadnie zaszczyt dzierżenia statuetki Bytomskiego Śpiącego Lwa. Lew ów, choć śpi kamiennym snem, więcej wzbudza emocji niźli niejeden kogut o świcie, a i niejeden Brat spoglądał nań tak czule, jak młodzian na córkę karczmarza podczas odpustu.

Pomysłodawcą owego trofeum był Brat Andrzej Suchanek, mąż roztropny i wielce pomysłowy, który rzekł, iż skoro inne grody mają swe symbole, tedy i Bytom winien mieć własnego lwa. Postanowił też, iż każda statuetka liczbą oznaczona będzie, aby potomni wiedzieli, kto pierwszy lwa przebudził, a kto jeno patrzył nań z oddali, wzdychając ciężko.

Niechaj będzie wspomniane, iż pierwowzór owego lwa wyszedł spod dłuta mistrza Theodora Erdmanna Kalidego, którego kunszt znany jest po świecie szerokim. Gdyby zaś sam mistrz ujrzał, jak wielką estymą darzą jego dzieło Bracia Kurkowi, pewnikiem uniósłby kielich ku niebiosom i rzekł: „Dobrzeż to uczyniono!”.

Pierwszego Śpiącego Lwa, oznaczonego liczbą jeden, zdobył Brat Wojciech Rajchel z Rybnika, czym wprawił w niemałe poruszenie zgromadzonych. Zwycięzcą zaś Strzelania Zamkowego został Zbigniew Winiatorski z Żor, którego celność była tak znakomita, iż niektórzy poczęli podejrzewać, że ćwiczy nocami, strzelając do świec ustawionych na płocie. Sam jednak zwycięzca skromnie odparł, iż tajemnicą jego sukcesu jest spokojna ręka i unikanie kłótni z małżonką przed zawodami.

A gdy zawody dobiegły końca, długo jeszcze rozbrzmiewały śmiechy, szczęk kufli i opowieści o dawnych strzelaniach. Jeden z Braci utrzymywał nawet, iż Śpiący Lew mrugnął doń lewym okiem, lecz po trzecim kubku miodu pitnego nikt już nie śmiał dociekać, czy był to cud, czy też zwyczajna hojność karczmarza. Tako zapisano ku pamięci potomnych, aby wiedzieli, iż Bracia Kurkowi nie tylko celnie strzelają, ale i weselić się potrafią, póki prochu w rogu, a pieśni w gardzieli nie zabraknie.

Od Skryby:

 wyniki i rozrachunek brackich ćwiczeń strzeleckich  ❯❯❯ 


Wydarzenia Brackie AD 2024
❮ ❯