Po letnich uciechach, gdy jedni po borach łazili, drudzy zaś po zdrojach zdrowia szukali, a niektórzy, jak wieść niesie, więcej przy dzbanie niż przy świętych relikwiach czas trawili, zebrali się dnia czwartego września Roku Pańskiego 2024 bracia kurkowi w swej siedzibie. Nim sprawy wielkiej wagi poczęto, długo jeszcze wspominano wakacyjne peregrynacje. Jeden chwalił się, iż morze widział, drugi, że górę zdobył, a trzeci jeno westchnął, iż przez całe lato niewiastę piękniejszą od swej małżonki napotkał, za co ponoć do dziś na sianie sypia.
Potem zaś nastała chwila powagi. Rozprawiano o odnowieniu miejsca wiecznego spoczynku świętej pamięci brata Tomasza Jaxy Mokulskiego, męża wielce dla Bractwa zasłużonego, którego pamięć między braćmi trwać będzie dłużej niźli zawartość niejednej beczki piwa podczas brackiej biesiady.
Następnie obrady zwrócono ku sprawie Strzelania Zamkowego, które rychło nadejść miało. Rozważano, kto najcelniej kurka strąci, a kto jedynie w tarczę trafić zdoła. Nie brakło też śmiałków, co przysięgali, iż rękę mają pewną niczym cnotliwy mnich pacierz poranny, choć doświadczenie uczy, że po trzecim kuflu i najcelniejszy strzelec widzi dwa cele miast jednego.
Na koniec radzono o sprawach codziennych Bractwa, o powinnościach, zamysłach i przyszłych przedsięwzięciach. I tak minęło owo zebranie, w którym powaga z humorem pod rękę chodziły, jako para starych małżonków, co wprawdzie ustawicznie się swarzą, lecz żyć bez siebie nie mogą.


