Bractwo Kurkowe Grodu Bytomskiego
Wydarzenia Brackie AD 2026
O tem, jako Bracia po wakacyjnej rozpusty do siedziby powrócili, o strzelaniu radzili, jadła łaknęli,
a Skarbnik nad pustą skrzynią łzy ronił
2026.09.02

Dnia drugiego miesiąca września Roku Pańskiego 2026, gdy już słońce po wakacyjnej hulance nieco niżej po niebie chodzić poczęło, zebrali się Bracia i Siustry Kurkowego Grodu Bytomskiego w swej siedzibie, aby po długiem letniem rozprężeniu znów głowy ku sprawom brackim skłonić.

A było o czym radzić, albowiem wrzesień, jako niewiasta nadto pracowita, naraz wiele spraw na głowę Braci zwalił. Jedne bractwa wołają, drugie zapraszają, a trzecie pewnikiem dopiero zaproszenie szykują. Trzeba tedy patrzeć, gdzie się pokazać godzi, aby o naszym Grodzie nie zapomniano i aby kielich przyjacielski żadną miarą nie stał samotnie na stole.

Najwięcej jednak gadania było o nadchodzących Zamkowych Zawodach Strzeleckich, które po raz pierwszy odprawione zostaną na strzelnicy w Piekarach Śląskich. Już tedy Bracia obmyślają, gdzie kulę posłać, jak oko przymrużyć i jak minę zrobić taką, jakoby każdy z nich od dzieciństwa z rusznicą w kolebce sypiał. Nie mniej ważkie okazało się pytanie o jadło, boć wiadomo, iż Brat głodny strzelać może, ale z pewnością gorzej, a po trzecim kuflu nawet tarcza zaczyna wyglądać jak niewiasta, której urody niepodobna się oprzeć.

Przeto pod głosowanie poddano ankiety, aby Siustry i Bracia oznajmili, czym brzuchy swe podczas zawodów raczyć pragną. Niechaj więc lud bracki przemówi, albowiem o ile o kaliberze broni można długo rozprawiać, to przy wyborze kiełbasy zgoda w narodzie następuje daleko prędzej.

Radzić też poczęto nad listopadowym piknikiem strzeleckim na leśnej strzelnicy sportowej w Dzierżnie. Zamysł godny pamięci, gdyż spotkanie owo miałoby być poświęcone mundurowym wszelkiej maści, którzy służbę swą pełnili i z niej nie powrócili. I tu już nie żarty, lecz pamięć, szacunek i chwila zadumy należne będą tym, którzy życie swoje służbie oddali.

A nie byłoby prawdziwego zebrania Bractwa, gdyby głosu nie zabrał Skarbnik, ów wielki strażnik brackiej szkatuły, który na widok każdego wydatku dostaje boleści większej niźli rycerz po spotkaniu z maczugą. Spojrzał tedy w skarbonkę, westchnął ciężko i rzekł, iż pieniędzy tam tyle, że nawet mysz, gdyby do środka wlazła, z głodu by zdechła.

Tak oto po wakacyjnej przerwie Bractwo znów ruszyło do boju. Strzelanie, wyjazdy, pikniki, jadło i brackie powinności czekają. A skoro Bracia potrafią zgodnie debatować o kiełbasie, prochu i pustej sakiewce, tedy przyszłość Grodu nie może być zła. Byle jeno Skarbnik nie dostał w swe ręce rachunku za owo jadło, boć wtenczas może się okazać, iż największym wyzwaniem września nie będzie trafienie w dziesiątkę, lecz trafienie do domu bez uszczerbku na zdrowiu.

Od Skryby:


Wydarzenia Brackie AD 2026
❮ ❯