Dnia dwudziestego ósmego miesiąca sierpnia Roku Pańskiego, na łaskawe wezwanie wielmożnego Hetmana Kurkowego Bractwa Toszeckiego Krystiana Kiełbasy, przybyliśmy do Toszka, aby uczestniczyć w uroczystym sadzeniu dębu ku pamięci osiemdziesiątej rocznicy mordu górnośląskiego. A był to dzień godny wspomnienia, gdyż nie tylko ziemia przyjęła młode drzewo w swe objęcia, ale i serca braci napełniły się zadumą oraz zacnym weselem.
Zjazd był wielki i liczny. Bracia kurkowi z różnych stron przybywali niczym rycerstwo na turniej, jedni w paradnych strojach, drudzy z miną tak poważną, jakby co najmniej skarbiec królewski mieli rachować. Jednakże rychło wszelka powaga ustępowała miejsca rozmowom, śmiechom i wspomnieniom, albowiem gospodarz wydarzenia zadbał o wszystko tak starannie, iż nawet najbardziej zrzędliwy strzelec nie znalazłby powodu do narzekania.
Nasze Bractwo przybyło najliczniej spośród wszystkich zgromadzonych bractw, przez co niektórzy żartowali, iż gdyby przyszło sadzić cały las, to i tak starczyłoby nam ludzi do kopania dołów, noszenia sadzonek oraz pilnowania beczek z napitkiem. Prawda to czy nie, niech osądzi potomność, lecz liczba naszych braci budziła powszechne uznanie.
Szczególną radość sprawiła obecność Hetmana Seniora, który opuścił domowe pielesze i przybył między nas, dając dowód, iż duch bracki mocniejszy jest niźli wygoda własnej ławy przy piecu. Widziano go wśród braci, jak gawędził ochoczo, a niektórzy przysięgali nawet, że odmłodniał o dobrych kilka lat, gdy tylko usłyszał pierwsze brackie przyśpiewki.
Nie mniejszą pociechą była obecność Romka Hanka, który godnie reprezentował nową Radę Królewsko-Marszałkowską. Czynił to z takim przejęciem, iż pewien dowcipniś szepnął, że gdyby dano mu królewskie berło, to jeszcze tego samego dnia wydałby dekret nakazujący obowiązkowe biesiadowanie po każdym strzelaniu.
Dziękujemy wszystkim braciom i przyjaciołom, którzy poświęcili swój czas, aby uczestniczyć w tej pięknej uroczystości. Niech posadzony dąb rośnie mocny i trwały przez kolejne pokolenia, dając cień potomnym i przypominając o wydarzeniach, które winny pozostać w pamięci. A jeśli za sto lat któryś z naszych następców usiądzie pod jego koroną, niech wspomni także tych zacnych braci, którzy po uczciwej uroczystości potrafili równie uczciwie opróżnić kufel i rozśmieszyć towarzystwo do późnej godziny wieczornej.


