Dnia szóstego czerwca Roku Pańskiego dwa tysiące dwudziestego piątego w Szkole Podstawowej numer czterdzieści sześć w Bytomiu, której patronem jest nasze zacne Bractwo Kurkowe Grodu Bytomskiego, odbył się dzień otwarty ku zachęcie młodych pacholąt i ich rodziców, aby od nowego roku szkolnego progi tej uczelni liczniej nawiedzali.
Na tę sposobność nasze Bractwo przygotowało dla starszych dzieci zawody strzeleckie z użyciem karabinków pneumatycznych. Nie dopuszczono do strzelania najmłodszych, albowiem mądrość nakazuje, by najpierw człek nauczył się prosto stać, tornister nosić i tabliczkę mnożenia opanować, nim zacznie celować niczym doświadczony strzelec.
Wielu młodych śmiałków stanęło do współzawodnictwa z takim przejęciem, jakby od jednego strzału zależało zdobycie królewskiej korony. Jedni mierzyli długo i ostrożnie, drudzy zaś patrzyli na tarczę tak zawzięcie, jak uczeń spogląda na dzwonek oznajmiający koniec lekcji. Bywali i tacy, którzy po trafieniu w środek tarczy urastali we własnych oczach do rozmiarów hetmanów wielkich, choć ledwie dzień wcześniej zmagali się z dyktandem i zadaniem z rachunków.
Nad przebiegiem zawodów czuwali nasi bracia i siostry braccy, pilnując porządku, bezpieczeństwa oraz dobrego humoru. Dzięki ich staraniom wszystko przebiegało godnie i sprawnie, a młodzież mogła poznać piękno strzeleckiej tradycji, cierpliwości oraz zdrowej rywalizacji.
Dzień ten przyniósł wiele uśmiechu, radości i nowych doświadczeń. Kto wie, może pośród uczestników znajdowali się przyszli królowie kurkowi, marszałkowie lub wielcy mistrzowie celnego oka. Póki co jednak pozostaje im pilnie się uczyć, słuchać nauczycieli i ćwiczyć rękę, aby w przyszłości równie celnie trafiać do tarczy, jak dziś trafiają do szkolnej stołówki, gdy pora obiadowa nadejdzie.


