Roku Pańskiego dwutysięcznego dwudziestego piątego bracia kurkowi zgromadzili się na strzelnicy sportowej przy Zespole Szkół Mechaniczno-Elektronicznych w Bytomiu, aby uroczyście rozpocząć nowy sezon strzelecki. Wielka była to radość, albowiem po raz pierwszy dane nam było korzystać z nowych torów dla tarcz, które niczym wierni słudzy posłusznie sunęły tam i nazad. A iż przedsięwzięcie owo stało się także za sprawą naszego starania i wygranego budżetu obywatelskiego, tedy niech wolno będzie kronikarzowi odrobinę pierś wypiąć i z dumą brodę pogładzić.
Atmosfera była tak rodzinna i serdeczna, iż nawet najcelniejszy strzelec nie potrafiłby wystrzelić między zgromadzonymi choćby odrobiny waśni. Stoły uginały się od słodkości niczym stary most pod ciężarem kupieckich wozów. Niektórzy twierdzili nawet, iż większą odwagą było odmówić kolejnego kawałka ciasta niż stanąć do strzału na dwadzieścia pięć kroków.
Strzelmistrz nasz mądry postanowił, aby od tego roku ważne dla Bractwa osoby wspominać memoriałami. Pierwsze zawody poświęcono pamięci dwóch byłych Hetmanów, Ireneusza Dobrowolskiego i Michała Wieczorka. Wspomniano ich z należnym szacunkiem, albowiem byli to ludzie, których imiona na zawsze pozostaną zapisane w księgach brackich i sercach druhów.
Wielką radością była obecność pani Jadwigi Dobrowolskiej, wdowy po świętej pamięci Ireneuszu. Przybyła ona w wyśmienitym humorze, obdarzając wszystkich uśmiechem tak pogodnym, iż niejeden brat prostował plecy i młodniał o dobre dziesięć lat. A że sama stanęła do zawodów, pokazała, iż duch bracki bywa mocniejszy niźli niejedna rusznica.
Strzelano z broni krótkiej kalibru pięć i sześć dziesiątych milimetra na dystans dwudziestu pięciu metrów. Jedni trzymali broń jedną ręką z miną wielce dostojną, jakby pozowali do portretu królewskiego. Drudzy używali obu dłoni, ufając bardziej sile ramion niż łasce losu. Każdy jednak czynił wedle własnej wygody, bo jak mawiają starzy bracia, lepiej pewnie trzymać pistolet niż własny język po trzecim kubku miodu.
Po wielu celnych i mniej celnych strzałach na prowadzenie wyszedł brat Rafał Korzeniowski. Gdy przyszło do finału i oddania pojedynczego strzału do okolicznościowej tarczy drewnianej ufundowanej przez Jurka i Alicję Lechów, pokazał kunszt taki, iż inni mogli jeno z uznaniem pokiwać głowami. Tarcza skapitulowała szybciej niż młody kawaler przed spojrzeniem urodziwej dziewki na jarmarku.
Tak oto rozpoczęto sezon strzelecki Roku Pańskiego 2025. Niechaj więc proch nie zawilgotnieje, tarcze nie uciekają, a braciom nie zabraknie ani celnego oka, ani dobrego humoru przez cały nadchodzący rok.
Zmagania strzeleckie
| Miejsce | Strzelcy i Strzelczynie | Punkty | Finał | Łubek |
| Korzeniowski Rafał | 48 | 1 | 22 | |
| Trembaczowski Jacek | 43 | 2 | 21 | |
| Suchanek Andrzej | 46 | 3 | 20 | |
| Poszwiński Ireneusz | 43 | 4 | 19 | |
| Rams Roma | 46 | 5 | 18 | |
| Galwas Paweł | 45 | 6 | 17 | |
| 7 | Cudok Kamil | 42 | 16 | |
| 8 | Gruszczyk Krystyna | 42 | 15 | |
| 9 | Walaszek Michał | 40 | 14 | |
| 10 | Borkowiec Jerzy | 39 | 13 | |
| 11 | Świgost Jan | 39 | 12 | |
| 12 | Lech Alicja | 39 | 11 | |
| 13 | Galwas Teresa | 38 | 10 | |
| 14 | Lech Jerzy | 37 | 9 | |
| 15 | Tomczyk Tadeusz | 37 | 8 | |
| 16 | Strachota-Gorzycki Mirosław | 34 | 7 | |
| 17 | Watoła Wojciech | 34 | 6 | |
| 18 | Waligóra-Wylężek Monika | 32 | 5 | |
| 19 | Hanek Roman | 30 | 4 | |
| 20 | Watoła Kamila | 26 | 3 | |
| 21 | Dobrowolska Jadwiga | 18 | 2 | |
| 22 | Watoła Antoni | 5 | 1 |


